Jak zrobić ebook i zacząć zarabiać w internecie
Stworzenie e-booka można rozbić na cztery główne etapy: planowanie, pisanie, projektowanie i sprzedaż. Kluczem do sukcesu jest jednak to, co dzieje się na samym początku – czyli dobrze przemyślana strategia. Bez niej łatwo o chaos i stworzenie produktu, którego ostatecznie nikt nie będzie chciał kupić.
Spis treści
Od pomysłu do gotowego planu działania
Zanim w ogóle pomyślisz o otwarciu edytora tekstu, musisz zbudować solidne fundamenty. Zamiast rzucać się od razu na pisanie, zacznijmy od strategii, która przekuje mglisty pomysł w konkretny i realny plan. Zaufaj mi, to najważniejszy etap, który zadecyduje o tym, czy Twój e-book odniesie sukces.
Na samym początku musisz wiedzieć, dla kogo piszesz. Pomyśl o swoim idealnym czytelniku. Kto to jest? Z jakimi problemami się boryka, o czym marzy, co spędza mu sen z powiek? Jeśli naprawdę zrozumiesz jego potrzeby, stworzysz treść, która nie będzie tylko zbiorem informacji, ale realnym rozwiązaniem jego problemów.
Zamiast myśleć: „Napiszę e-booka o marketingu”, spróbuj podejść do tego inaczej: „Napiszę e-booka dla właścicieli małych firm usługowych, którzy gubią się w mediach społecznościowych i nie wiedzą, jak zdobyć pierwszych klientów”. Widzisz różnicę? Ta zmiana perspektywy jest kluczowa.
Znajdź swoją niszę i przeanalizuj rynek
Gdy już wiesz, do kogo mówisz, czas się rozejrzeć. Sprawdź, co już jest dostępne na rynku w Twojej niszy. Zobacz, co robi konkurencja, o czym pisze, ale – co ważniejsze – czego w tych publikacjach brakuje. Twoim zadaniem jest znalezienie luki, którą możesz wypełnić swoją unikalną wiedzą i doświadczeniem.
Rynek e-booków w Polsce ma się całkiem dobrze i ciągle rośnie. Prognozy mówią, że w 2025 roku przychody w tym segmencie mogą sięgnąć 21,8 mln USD. Publikacje cyfrowe to już około 15,5% całego rynku książki cyfrowej, co pokazuje, że nie jest to chwilowa moda, a stały element krajobrazu. Więcej danych na ten temat znajdziesz na Statista.com.
Poniższa grafika świetnie pokazuje, jak poszczególne etapy planowania łączą się w jedną, spójną całość.

Jak widzisz, każdy element wynika z poprzedniego. To nie jest przypadkowy zbiór zadań, ale logiczny proces, który prowadzi cię prosto do celu.
Stwórz szczegółowy konspekt
Ostatni, ale niezwykle ważny krok w fazie planowania, to przygotowanie szczegółowego konspektu. Traktuj go jak mapę, która poprowadzi Cię przez cały proces pisania. Dzięki niemu unikniesz twórczej blokady i poczucia zagubienia.
Co powinien zawierać dobry konspekt?
- Główne rozdziały: Podziel cały materiał na logiczne bloki tematyczne. To będzie szkielet Twojego e-booka.
- Podrozdziały i kluczowe myśli: W każdym rozdziale rozpisz, jakie konkretne zagadnienia chcesz poruszyć.
- Przykłady i dane: Zanotuj sobie, w którym miejscu chcesz użyć konkretnego przykładu, anegdoty czy statystyki, żeby wzmocnić swój przekaz.
Dobry temat, który odpowiada na realne potrzeby rynku, to absolutna podstawa. Jeśli jeszcze się wahasz, sprawdź nasz artykuł o tym, co najlepiej sprzedawać, żeby zarobić. Pamiętaj, solidnie przygotowany plan to najlepsza inwestycja czasu na początku tej drogi.
Jak napisać treść, która naprawdę angażuje
Plan już jest, więc pora na mięso – czyli samo pisanie. To ten moment, kiedy Twoje pomysły wreszcie przybierają realny kształt, a słowa stają się Twoim głównym narzędziem do nawiązania kontaktu z czytelnikiem. Skupmy się teraz na tym, jak pisać, żeby nie tylko przekazać wiedzę, ale przede wszystkim wciągnąć odbiorcę i zostać w jego pamięci na dłużej.
Sekret angażującej treści tkwi w opowiadaniu historii. Tak, nawet jeśli piszesz o spawaniu metodą TIG czy o podstawach księgowości. Zamiast serwować suchy wykład, spróbuj poprowadzić czytelnika przez narrację – od problemu, przez odkrywanie rozwiązań, aż po satysfakcjonujący finał.
Mów prostym, zrozumiałym językiem. Unikaj branżowego żargonu jak ognia, bo nic tak nie buduje muru między autorem a czytelnikiem.
Pamiętaj, że nikt nie chce czuć się przytłoczony skomplikowanym słownictwem. Twoim celem jest bycie przewodnikiem, a nie egzaminatorem. Im prościej i jaśniej przekażesz swoją wiedzę, tym większą wartość dasz czytelnikowi.

Sztuka samodzielnej redakcji
Pierwszy draft gotowy? Świetnie! Ale to dopiero początek. Teraz czeka Cię praca, która oddziela dobre e-booki od tych przeciętnych – redakcja. To etap, w którym musisz stać się swoim najbardziej krytycznym czytelnikiem.
Zanim jednak weźmiesz do ręki czerwony długopis (albo jego cyfrowy odpowiednik), zrób sobie przerwę. Odłóż tekst na dzień, dwa, a nawet na tydzień. Gwarantuję, że po tym czasie spojrzysz na niego zupełnie świeżym okiem i dostrzeżesz rzeczy, które wcześniej Ci umykały.
Gdy wrócisz do tekstu, weź pod lupę kilka kluczowych elementów:
- Płynność i rytm: Czy zdania dobrze brzmią, czytają się lekko, bez potknięć? Bez litości wycinaj zbędne słowa i skracaj zbyt długie, zawiłe konstrukcje.
- Spójność: Czy rozdziały logicznie wynikają jeden z drugiego? Czy gdzieś się nie powtarzasz albo, co gorsza, nie przekazujesz sprzecznych informacji?
- Poprawność: Błędy ortograficzne, interpunkcyjne i gramatyczne to gwózdź do trumny nawet najlepszej treści. Sprawdź wszystko dwa razy.
Warto też mieć na uwadze, co aktualnie chwyta na rynku. Na przykład w Polsce ogromną popularnością cieszą się nowości i bestsellery, takie jak Sobowtór Macieja Siembiedy. To pokazuje, że czytelnicy chętnie sięgają po gorące tytuły, ceniąc sobie wygodę i natychmiastową dostępność formatu cyfrowego.
Kiedy warto zainwestować w profesjonalną pomoc
Samodzielna redakcja jest absolutnie kluczowa, ale prawda jest taka, że własne błędy najtrudniej dostrzec. Jeśli Twój e-book ma być produktem premium i budować Twój wizerunek eksperta, zatrudnienie profesjonalnego redaktora i korektora to jedna z najlepszych inwestycji, jakie możesz poczynić.
Taka osoba nie tylko wyłapie literówki, ale też zadba o styl, spójność i ogólną jakość tekstu. To ogromna różnica.
Oczywiście, w całym procesie mogą Ci pomóc nowoczesne narzędzia. Jeśli chcesz zobaczyć, jak technologia może Cię wesprzeć, zerknij na nasz artykuł o tym, jak AI dla twórców treści może usprawnić Twoją pracę. Pamiętaj jednak, że nic nie zastąpi ostatecznego szlifu. Dopracowany tekst to wyraz szacunku dla Twojego czytelnika i najlepsza wizytówka Twojej marki.
Projekt okładki i wnętrza e-booka – czyli jak opakować treść
Masz już gotowy tekst, pełen wartościowej wiedzy. Świetnie! Ale teraz pora na zadanie, którego waga jest często niedoceniana: opakowanie tego wszystkiego w coś, co ludzie zechcą kupić. W internecie dosłownie kupuje się oczami.
Okładka to Twój sprzedawca pracujący 24/7. To ona jest pierwszym, a czasem jedynym, co zobaczy potencjalny klient, scrollując media społecznościowe czy ofertę sklepu. Musi przykuwać uwagę i w ułamku sekundy krzyczeć: "Hej, tutaj jest rozwiązanie Twojego problemu!".
Nie musisz być zawodowym grafikiem, żeby stworzyć coś, co wygląda dobrze. Narzędzia takie jak Canva są tu prawdziwym ratunkiem. Oferują masę gotowych szablonów, które można łatwo dopasować do kolorów swojej marki. Pamiętaj o kluczowych zasadach: czytelność tytułu, mocny kontrast i spójność z tym, jak komunikujesz się na co dzień na swojej stronie czy profilach.
Okładka to obietnica. Powinna jasno sugerować, czy czytelnik znajdzie w środku ekspercki poradnik, inspirującą historię, czy zbiór technicznych instrukcji. Nie wprowadzaj w błąd – estetyka musi być zgodna z zawartością.
Skład tekstu, czyli dbamy o komfort czytelnika
Gdy okładka spełni już swoje zadanie, pałeczkę przejmuje wnętrze e-booka. To, jak zorganizujesz tekst, ma kolosalny wpływ na to, czy ktoś w ogóle dotrwa do końca i – co ważniejsze – czy uzna Twój produkt za wartościowy. Ściana tekstu bez marginesów i logiki to najszybszy sposób, by zniechęcić czytelnika.
Pomyśl o tym jak o urządzaniu mieszkania – musi być nie tylko ładnie, ale i funkcjonalnie.
Oto kilka rzeczy, o które musisz zadbać bezwzględnie:
- Hierarchia nagłówków: Używaj konsekwentnie nagłówków H1, H2, H3. To nie tylko porządkuje treść wizualnie, ale też tworzy mapę, po której czytelnik może się łatwo poruszać.
- Czytelny font: Postaw na klasykę. Proste kroje pisma jak Garamond, Lato czy Merriweather w rozmiarze 11-12 pkt to bezpieczny wybór. Zapomnij o fikuśnych, ozdobnych fontach w tekście głównym – one męczą wzrok.
- Odstępy i marginesy: Daj tekstowi odetchnąć! Odpowiednio szerokie marginesy i interlinia (czyli odstęp między wierszami) robią ogromną różnicę w komforcie czytania. Serio.
- Klikalny spis treści: To absolutny mus, a nie fanaberia. Daj czytelnikom możliwość szybkiego przeskakiwania do interesujących ich rozdziałów. Nikt nie lubi przewijać 100 stron, żeby znaleźć jeden konkretny akapit.
Jeśli szukasz inspiracji lub chcesz przyspieszyć pracę nad grafikami, zerknij do naszego przewodnika po darmowych i płatnych narzędziach AI dla twórców cyfrowych. Często potrafią podrzucić ciekawy pomysł.
W jakim formacie zapisać plik?
Na samym końcu czeka Cię techniczna, ale ważna decyzja – w jakim formacie udostępnisz swój e-book? Wybór zależy od tego, gdzie i na czym Twoi odbiorcy będą go czytać.
Oto najpopularniejsze opcje na rynku:
- PDF: Król uniwersalności. Gwarantuje, że Twój e-book będzie wyglądał dokładnie tak samo na każdym komputerze, tablecie i telefonie. Jeśli masz w środku dużo grafik, tabel czy niestandardowe formatowanie, PDF jest najbezpieczniejszym wyborem.
- EPUB: To elastyczny format, który dopasowuje treść do wielkości ekranu. Idealnie sprawdza się na czytnikach (poza Kindlem), gdzie tekst "płynie" i można dowolnie zmieniać jego rozmiar.
- MOBI/AZW: To formaty zarezerwowane dla ekosystemu Amazona. Jeśli planujesz sprzedawać e-booka na platformie Kindle, będziesz musiał przygotować plik właśnie w tym formacie.
Praktyczna rada? Dla większości twórców sprzedających produkty cyfrowe we własnym zakresie, PDF będzie najlepszym i w zupełności wystarczającym rozwiązaniem. Daje Ci pełną kontrolę nad wyglądem i jest bezproblemowy dla 99% użytkowników.
Jak skutecznie sprzedawać swoje produkty cyfrowe?
Gratulacje, e-book jest gotowy! To ogromny sukces, ale w tym momencie praca dopiero się zaczyna. Sam tekst, nawet najlepszy, nie znajdzie magicznie czytelników. Teraz czas na etap, który zamieni Twoją wiedzę i wysiłek w realne zyski – sprzedaż.

Pierwszą i absolutnie kluczową decyzją jest wybór miejsca, w którym będziesz sprzedawać. Można oczywiście pójść drogą zewnętrznych marketplace'ów, ale to często oznacza oddanie kontroli i, co gorsza, sporej części zysków w postaci prowizji. Dlatego coraz więcej świadomych twórców stawia na pełną niezależność.
Wybierz platformę, która gra w Twojej drużynie
Zamiast budować skomplikowany system od zera lub godzić się na wysokie opłaty, warto rozejrzeć się za rozwiązaniami stworzonymi z myślą o polskich twórcach. Platformy takie jak Zanfia to kompleksowe, polskie rozwiązanie typu "wszystko w jednym", zaprojektowane dla twórców cyfrowych, ekspertów i firm. Dzięki modelowi 0% opłat transakcyjnych, zachowujesz 100% swoich przychodów (płacąc jedynie standardowe opłaty operatorów płatności).
Własna platforma to przede wszystkim kontrola. To Ty decydujesz o wyglądzie strony sprzedażowej pod własną domeną, o tym, jak komunikujesz się z klientami, i masz dostęp do bezcennych danych. Budujesz własną markę i bazę lojalnych odbiorców, a nie pozycję anonimowego dostawcy na cudzej stronie.
Decyzja, czy postawić na własne miejsce w sieci, czy dołączyć do dużej platformy handlowej, ma fundamentalne znaczenie dla przyszłości Twojego biznesu.
| Cecha | Platforma All-in-One (np. Zanfia) | Zewnętrzny Marketplace |
|---|---|---|
| Prowizje | 0% – cały zysk zostaje u Ciebie. | Zwykle od 10% do 50% od każdej sprzedaży. |
| Kontrola nad marką | Pełna kontrola nad wyglądem, komunikacją i procesem. | Ograniczona; działasz w ramach narzuconego szablonu. |
| Dane klientów | Masz pełen dostęp do danych i budujesz własną bazę mailingową. | Brak dostępu lub jest on mocno ograniczony. |
| Relacje z klientami | Budujesz bezpośrednią relację i lojalność. | Klient jest klientem marketplace'u, nie Twoim. |
| Elastyczność cenowa | Swoboda w ustalaniu cen, promocji i pakietów. | Często narzucone widełki cenowe lub polityka rabatowa. |
| Szybkość wypłat | Pieniądze trafiają bezpośrednio na Twoje konto (np. przez Stripe). | Wypłaty realizowane w cyklach, np. co 30 lub 60 dni. |
Wybór własnej platformy to inwestycja w długoterminowy rozwój i budowanie solidnych fundamentów pod skalowalny biznes online.
Ustal cenę i przygotuj strategię na start
No dobrze, ale jak wycenić swojego e-booka? Nie ma jednej, uniwersalnej odpowiedzi, ale jest kilka punktów, które trzeba przemyśleć.
- Wartość dla czytelnika: Zastanów się, jak duży problem rozwiązujesz. Czy Twój e-book pomoże komuś zaoszczędzić czas, zarobić więcej pieniędzy, a może nauczyć się nowej umiejętności? Im większa wartość, tym wyższa może być cena.
- Analiza rynku: Rozejrzyj się. Zobacz, w jakich cenach sprzedawane są podobne produkty w Twojej niszy. Nie chodzi o ślepe kopiowanie, ale o złapanie kontekstu.
- Twoje pozycjonowanie: Chcesz być marką premium i docierać do węższej grupy z droższym produktem? A może zależy Ci na masowym odbiorcy i niższej, bardziej dostępnej cenie?
Z ceną w głowie czas na plan marketingowy. Spokojnie, nie musisz od razu wydawać fortuny na reklamy. Na start świetnie sprawdzają się proste, organiczne działania:
- Buduj listę mailingową: Daj coś wartościowego w zamian za adres e-mail – darmowy rozdział, checklistę, szablon. To Twój najcenniejszy kanał do ogłoszenia premiery i budowania relacji.
- Działaj w social mediach: Dziel się wiedzą związaną z tematem e-booka. Buduj zaufanie, angażuj społeczność i subtelnie pokazuj, że jesteś ekspertem.
- Pisz na blogu: Kilka dobrych artykułów, które dotykają problemów Twoich odbiorców i naturalnie prowadzą do Twojego e-booka jako rozwiązania, potrafi zdziałać cuda.
Zautomatyzuj proces i skup się na tym, co ważne
Kluczem do tego, by nie zwariować, jest automatyzacja. Przecież nie chcesz ręcznie wysyłać plików po każdym opłaconym zamówieniu o 3 w nocy.
Nowoczesne platformy, jak Zanfia, robią to wszystko za Ciebie. System automatycznie przyjmuje płatność (obsługując m.in. Stripe, PayU, Przelewy24 i BLIK), generuje fakturę (dzięki integracjom np. z inFakt czy Fakturownią) i od razu wysyła do klienta e-mail z linkiem do pobrania produktu. Taka automatyzacja może zaoszczędzić Ci 5-10+ godzin miesięcznie. Czas ten możesz przeznaczyć na to, co naprawdę napędza sprzedaż – promocję i tworzenie kolejnych świetnych treści.
Zanim ruszysz z pełną parą, upewnij się, że dobrze rozumiesz cały proces. Sprawdź, jak wygląda sprzedaż e-booków krok po kroku, aby uniknąć typowych pułapek, w które wpada wielu początkujących twórców.
Czas na marketing, czyli jak sprawić, by świat usłyszał o Twoim e-booku
Masz to! E-book jest gotowy, dopieszczony w każdym szczególe i pełen wiedzy, którą chcesz się podzielić. Ale wiesz co? To dopiero połowa sukcesu. Teraz trzeba zakasać rękawy i sprawić, by ludzie dowiedzieli się o Twoim dziele. Wprowadzenie produktu na rynek bez żadnego planu to jak otwarcie fantastycznej restauracji na środku pustyni – nikt jej nie znajdzie.
Cała strategia marketingowa powinna kręcić się wokół jednego, centralnego punktu: Twojej strony sprzedażowej. To tak zwany landing page, czyli wirtualny sprzedawca, który ma dosłownie kilkanaście sekund, by przekonać gościa, że ten e-book to strzał w dziesiątkę. Pamiętaj, ludzie kupują rozwiązania, nie produkty. Zamiast pisać „300 stron o marketingu”, powiedz „Pokażę Ci, jak w 30 dni podwoić liczbę klientów, stosując kilka prostych technik”. Widzisz różnicę?
Okej, landing page to nasz cel. Ale jak w ogóle sprowadzić tam ludzi?
Skąd wziąć pierwszych czytelników?
Najprostsza i najbardziej autentyczna droga prowadzi przez content marketing. Chodzi o to, żeby dzielić się wartościową wiedzą za darmo. W ten sposób budujesz zaufanie i pozycję eksperta, a ludzie sami zaczynają się interesować Twoimi płatnymi produktami.
Od czego zacząć?
- Pisz na blogu artykuły krążące wokół tematyki e-booka. Jeśli piszesz o zdrowym odżywianiu, stwórz posty o 5 najczęstszych błędach w diecie albo podrzuć przepisy na szybkie, zdrowe śniadanie. Naturalnie, na końcu każdego takiego wpisu umieść wezwanie do działania (CTA), które kieruje do zakupu e-booka.
- Działaj mądrze w social mediach. Zapomnij o spamowaniu linkami do strony sprzedażowej. Zamiast tego, dziel się ciekawostkami, zadawaj pytania, rób ankiety, zorganizuj sesję Q&A na żywo. Pokaż ludzką twarz i udowodnij, że naprawdę znasz się na rzeczy.
- Zbieraj opinie jak skarby. Nic nie działa tak dobrze jak dowód społeczny. Poproś pierwszych czytelników o kilka słów recenzji i dumnie umieść je na swojej stronie. Dla kogoś, kto się waha, opinia innej osoby może być decydującym argumentem.
Takie działania mają w Polsce ogromny potencjał. Dostęp do internetu ma już blisko 90% Polaków, co tworzy fantastyczne warunki do sprzedaży produktów cyfrowych. Coraz więcej twórców sięga po te metody, by dotrzeć do swojej niszy. Jeśli chcesz lepiej poznać nasz rynek, zerknij na te statystyki e-commerce.
Siła dobrego e-maila
Jeśli masz listę mailingową, to trzymasz w ręku prawdziwy skarb. To Twój bezpośredni kanał dotarcia do ludzi, którzy już kiedyś powiedzieli: „Hej, interesuje mnie to, co robisz!”.
E-mail marketing to nie jest zwykłe rozsyłanie newsletterów. To sztuka budowania relacji na dużą skalę. Możesz stworzyć całą sekwencję maili, która automatycznie przywita nowego subskrybenta, podrzuci mu kilka cennych wskazówek, a dopiero na końcu, w nienachalny sposób, zaproponuje zakup Twojego e-booka.
Na szczęście nie musisz robić tego ręcznie. Istnieją narzędzia, które potrafią to wszystko zautomatyzować. Jeśli ten temat Cię ciekawi, koniecznie przeczytaj nasz kompletny przewodnik o tym, czym jest automatyzacja marketingu i jak ją wdrożyć.
Mierz, analizuj i poprawiaj
Marketing to nie wróżenie z fusów. Musisz wiedzieć, co działa, a co jest tylko stratą czasu i pieniędzy. Wystarczą proste narzędzia analityczne, by śledzić, skąd przychodzą do Ciebie klienci i które działania promocyjne przynoszą realne efekty.
Skup się na kilku kluczowych wskaźnikach:
- Konwersja na stronie sprzedażowej: Jaki procent osób, które odwiedziły stronę, faktycznie kupiło e-booka?
- Źródła ruchu: Czy najwięcej klientów przyciągnął artykuł na blogu, post na Facebooku, a może wiadomość wysłana do subskrybentów?
- Zaangażowanie w mediach społecznościowych: Które posty zbierają najwięcej lajków, komentarzy i kliknięć?
Mając te dane, przestajesz działać po omacku. Możesz świadomie inwestować w te kanały, które naprawdę działają, i ciągle ulepszać swoją strategię, by sprzedawać coraz więcej.
Masz pytania? Oto odpowiedzi na najczęstsze wątpliwości
Zanim ruszysz pełną parą, w głowie pewnie kłębią Ci się dziesiątki pytań. Spokojnie, to normalne. Zebrałem tutaj te, które najczęściej powtarzają się w rozmowach z początkującymi autorami. Rozprawmy się z nimi raz a dobrze, żeby nic nie stało Ci na przeszkodzie.

Ile tak naprawdę kosztuje stworzenie i wydanie e-booka?
Rozpiętość jest ogromna – od dosłownie zera złotych do nawet kilku tysięcy. Wszystko sprowadza się do tego, ile pracy chcesz i możesz wykonać samodzielnie.
Jeśli działasz na ograniczonym budżecie, bez problemu napiszesz, zredagujesz, a nawet zaprojektujesz okładkę, korzystając z darmowych narzędzi. Z drugiej strony, jeśli celujesz w rynek premium i chcesz, żeby Twój e-book od początku budował wizerunek eksperta, warto zainwestować. Profesjonalna korekta, redakcja czy projekt graficzny potrafią zdziałać cuda dla jakości końcowego produktu.
Czy mój e-book musi mieć numer ISBN?
Dobra wiadomość – w większości przypadków nie! Jeśli planujesz sprzedawać e-booka bezpośrednio, na przykład przez własną stronę internetową, numer ISBN nie jest Ci do niczego potrzebny.
Taki wymóg pojawia się głównie wtedy, gdy chcesz wprowadzić swoją publikację do oferty dużych, zewnętrznych księgarni internetowych. Sprzedając na własnych zasadach, omijasz ten formalny wymóg, co znacząco upraszcza cały proces.
Pamiętaj, że brak ISBN w żaden sposób nie umniejsza wartości Twojej pracy. To, co się liczy, to treść i realna pomoc, jaką oferujesz czytelnikowi.
Jak długi powinien być e-book, żeby dobrze się sprzedawał?
To jedna z największych pułapek myślowych, w którą wpadają twórcy. Przestań myśleć o liczbie stron, a zacznij myśleć o wartości. Twój e-book powinien być tak długi, jak to konieczne, by rozwiązać problem czytelnika, i ani strony dłuższy.
Ludzie nie płacą za objętość, ale za konkretną wiedzę i obietnicę transformacji. Czasem 30-stronicowy, naszpikowany praktycznymi wskazówkami poradnik jest o niebo cenniejszy niż rozwleczona na 200 stron książka pełna ogólników.
Jakie kwestie prawne muszę ogarnąć?
Tutaj najważniejsza sprawa to prawa autorskie. Musisz mieć stuprocentową pewność, że posiadasz pełne prawa do wszystkich wykorzystanych materiałów. Mówię tu nie tylko o tekście, ale też o zdjęciach, grafikach, a nawet cytatach. Ignorowanie tego tematu to prosta droga do poważnych kłopotów.
Jeśli prowadzisz firmę, nie zapomnij o prawidłowym rozliczaniu przychodów ze sprzedaży. Niezbędne będzie też przygotowanie regulaminu sklepu i polityki prywatności na Twoją stronę sprzedażową, aby działać w pełni legalnie i budować zaufanie klientów.
Jak sobie poradzić z techniczną stroną sprzedaży?
Wielu świetnych ekspertów blokuje strach przed technologią. Myślą, że muszą być programistami, by sprzedawać w internecie. To mit. Dzisiaj naprawdę nie trzeba znać się na kodowaniu, żeby uruchomić sprzedaż produktów cyfrowych.
W przeciwieństwie do skomplikowanych rozwiązań opartych na WordPressie, które wymagają ciągłego pilnowania wtyczek i aktualizacji, platformy SaaS takie jak Zanfia zdejmują z Ciebie cały ciężar techniczny. Dają Ci profesjonalną, bezpieczną infrastrukturę i spokój ducha. To idealne rozwiązanie dla osób, które chcą skupić się na tym, co robią najlepiej – tworzeniu wartościowych treści.
Tworzenie i sprzedawanie e-booków wcale nie musi być skomplikowane. Z odpowiednimi narzędziami pod ręką możesz w pełni skoncentrować się na dzieleniu się swoją wiedzą. Zanfia to kompleksowa platforma all-in-one, która daje Ci wszystko, czego potrzebujesz, aby zbudować i rozwijać swój biznes online. Zacznij sprzedawać produkty cyfrowe z 0% prowizji od transakcji. Odkryj możliwości Zanfii i załóż darmowe konto już dziś.

